czwartek, 11 kwietnia 2013

Pietrucha

Siemka,
Jestem Natka i mam 13 lat, wołają na mnie Pietruszka i tak się będę podpisywać. Lubię pisać opowiadania, śpiewać, tańczyć i grać w siatkówkę. Mam mnóstwo pomysłów na przyszłość i myśli, które często są po prostu głupie. Jak każdy miewam momenty załamania, ale mam osoby, które są przy mnie i to się liczy. Problemy... lubię pomagać ludziom w ich rozwiązywaniu i nie lubię budyniu. ;D To tyle wstawię wam jakieś stare opowiadanie na historię, a potem wymyśle coś z sensem.


TO JEST BEZSENSU. I TERAZ PISZĘ DUŻO LEPIEJ ALE MACIE. 

…I nagle zobaczyłam moją przyjaciółkę, która była poniżana przez kolegów z gimnazjum. Zrobiło mi się przykro, ale nie mogłam jej pomóc, bo i tak bym nic nie zdziałała. Pomyślałam sobie, że gdyby byli tu chłopcy z naszej klasy. Niestety ich tu nie było. Chłopcy to niczego się nie boją są jak ze stali. Następnego dnia w szkole Kasia przychodzi z siniakiem na twarzy. Nauczyciele pytają się, co się stało, lecz unika odpowiedzi i mówi, że uderzyła się. Jak było naprawdę to wiem tylko ja.
      Dziś znowu spotkałam Kasię dręczoną przez tych samych chłopaków. Bałam się, lecz przełamałam się i podeszłam do nich. Spytałam się, czemu dręczą tak Kasię i czy mogą zostawić ją w spokoju. Wyśmiali moje słowa i kiedy złapałam Kasię za rękę i zaczęłyśmy uciekać pobiegli za nami. Byłyśmy bardzo przestraszone. Prawie nas doganiali. Nagle niewiadomo, czemu skręciłyśmy i znalazłyśmy się w ślepej uliczce. Wydawało nam się, że znamy w tym mieście każdą uliczkę, lecz myliłyśmy się. Teraz nie było ratunku z odczuciem bezsilności musiałyśmy przyjąć „łomot” od młodzieży. Byli z siebie zadowoleni. Nazajutrz znalazła nas p. Genia leżące na chodniku nieprzytomne. Bardzo się przestraszyła. Z pomocą p. Henia wciągnęli nas do mieszkania. Kobieta obmyła nam twarz i położyła do łóżka oraz zadzwoniła do naszych rodziców. Przestraszeni rodzice zabrali nas do domu. Gdy odzyskałam przytomność opowiedziałam rodzicom, że potrącił nas rowerzysta. Ale z naszej winy, bo szłam ścieżką rowerową. Rodzice nie byli zadowoleni, ale następnego dnia puścili mnie do szkoły. Cała klasa pytała się, dlaczego nas nie było, a my każdemu mówiliśmy, co innego. W końcu powiedziałyśmy chłopakom z naszej klasy. Powiedzieli, że znają tych ludzi i sobie z nimi pogadają. Tak jak myślałam chłopcy załatwili tą sprawę. Jednak wciąż z Kasią poimy się wyjść same. Bardzo ucieszyło nas to, że chłopcy od razu zdecydowali się nam pomóc. W końcu naszej klasy nikt nie zastąpi. Nauczyciele uważają, że tak zgranej grupy jeszcze w życiu nie widzieli. Bardzo cieszy nas ich zdanie. Mamy nadzieje, że taka sytuacja się więcej nie powtórzy. Rodzice, gdy dowiedzieli się co naprawdę się stało byli pod warzeniem jak dzieci umieją nazmyślać. Nie mieli pretensji, ale byli zdenerwowani, ze nie powiedziałyśmy o tym od razu. Lecz wytłumaczyłyśmy, że chciałyśmy to ukryć.
      Dobrze, ze mamy takich dobrych rodziców, którzy nas rozumieją. Chłopcy za pobicie mają rozprawę z sadzie, która skierowała szkoła. Już więcej nikt nie podskakuje naszej klasie.


                                                                                                                   

                                                                                                                               pietruszka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz